Sytuacja, w której Twoje środki na giełdzie kryptowalut przestają być dostępne, nie jest już tylko teoretycznym problemem. Coraz więcej osób mierzy się z realnym scenariuszem, w którym kryptowaluty lub środki fiat pozostają na platformie i nie ma możliwości ich wypłaty. Niestety, ale obecnie wiele osób znalazło się w trudnej sytuacji w związku z upadkiem giełdy Zonda Crypto. Szczególnie dotyczy to osób, które nie zdążyły się jeszcze rozliczyć, a obecnie pozyskanie danych jest niezwykle utrudnione.
Pojawia się wtedy pytanie: czy masz wykazać przychód, skoro pieniędzy faktycznie nie dostałeś? Albo czy możesz ująć stratę, jeśli kryptowaluty przepadły albo transfer nigdy nie dotarł na Twój adres? Poznaj główne scenariusze, które mogą wystąpić przy rozliczeniu środków zablokowanych na Zondzie.
W praktyce można wyobrazić sobie kilka sytuacji. Masz kryptowaluty, które próbowałeś wypłacić, ale transfer nie doszedł do skutku. Sprzedałeś kryptowaluty na waluty fiat, ale środki zostały na platformie. Albo sprzedałeś kryptowaluty na waluty fiat i zdążyłeś wypłacić pieniądze na rachunek bankowy.
Każdy z tych przypadków trzeba ocenić osobno. Inaczej wygląda sytuacja osoby, która realnie dostała pieniądze na konto, a inaczej osoby, która widzi tylko zapis w systemie giełdy, ale nie może tymi środkami faktycznie dysponować. Najważniejsze pytanie brzmi więc: czy środki zostały rzeczywiście oddane do Twojej dyspozycji?
Można przemyśleć kwestię korzystnej dla podatników interpretacji podatkowej. Wynika z niej, że wartość utraconych kryptowalut z momentu straty można próbować wpisać jako koszt uzyskania przychodu. To podejście jest zaskakujące, ale jednocześnie korzystne dla podatników.
Chodzi przede wszystkim o sytuację, w której masz kryptowaluty w transferze, ale transfer nie dotarł na Twój zewnętrzny adres albo na adres hostowany na innej giełdzie. Wtedy można twierdzić, że doszło do realnej straty. Jeżeli jesteś w stanie wykazać, że środki faktycznie zostały utracone, pojawia się argument za ujęciem ich wartości jako kosztu podatkowego. Nie oznacza to jednak, że każda sytuacja automatycznie daje takie samo rozliczenie. Trzeba ustalić, co dokładnie się stało, jakie środki zostały utracone, czy był to nieudany transfer oraz czy masz dokumenty, które pozwolą odtworzyć przebieg zdarzeń.
Osobnym problemem są środki fiat. W zwykłej sytuacji sprzedaż kryptowalut na waluty fiat oznacza powstanie przychodu. Nie ma wtedy decydującego znaczenia, czy pieniądze zostały wypłacone na rachunek bankowy. Samo wyjście z kryptowalut do fiatów zasadniczo traktuje się jako moment podatkowy. Problem zaczyna się wtedy, gdy sprzedałeś kryptowaluty do fiatów, ale te środki zostały bezpośrednio na Zondzie i nie mogłeś ich wypłacić. W takim przypadku można argumentować, że nie powinieneś wykazywać ich jako przychodu, ponieważ nie otrzymałeś ich realnie do swojej dyspozycji.
Masz wtedy tylko zapis cyfrowy na platformie, ale nie masz faktycznej możliwości korzystania z pieniędzy. Nie możesz ich wypłacić, przelać ani swobodnie nimi dysponować. To właśnie odróżnia tę sytuację od przypadku, w którym sprzedałeś kryptowaluty, wypłaciłeś fiat na konto bankowe i możesz z tych pieniędzy normalnie korzystać.
W tej sprawie bardzo ważny jest również wątek możliwego czynu zabronionego. Jeżeli utrata środków wynikała z przestępstwa, to państwo nie powinno czerpać z tego korzyści podatkowych. Trudno zaakceptować sytuację, w której podatnik nie odzyskał pieniędzy, nie mógł nimi dysponować, a mimo to miałby jeszcze zapłacić od nich podatek. Dotyczy to szczególnie środków fiat, które formalnie mogły być widoczne na platformie, ale których podatnik nigdy realnie nie otrzymał. Jeżeli środki nie zostały rzeczywiście oddane do dyspozycji podatnika, trudno mówić o realnym przychodzie. W takim ujęciu opodatkowanie samego zapisu w systemie giełdy budzi poważne wątpliwości.
Trzeba jednak pamiętać, że fiskus może twierdzić inaczej. Organy podatkowe mogą uznać, że już sama sprzedaż kryptowalut do fiatów tworzy przychód, nawet jeśli środki pozostały na platformie. To oznacza, że takie stanowisko może wymagać obrony.
Na podstawie możliwych scenariuszy można wyróżnić trzy podstawowe sytuacje.
W każdym przypadku warto zadbać o dokumentację: historię transakcji, potwierdzenia prób wypłaty, korespondencję z giełdą oraz ewentualne zgłoszenia lub zawiadomienia. Im lepiej udokumentujesz swoją sytuację, tym łatwiej będzie bronić przyjętego sposobu rozliczenia.
Jeżeli Twoja sytuacja jest bardziej złożona, dobrym rozwiązaniem może być interpretacja podatkowa. Własna interpretacja pozwala opisać dokładnie Twój przypadek i uzyskać stanowisko organu podatkowego w odniesieniu do konkretnego stanu faktycznego. Interpretacja wydana dla innego podatnika może być pomocna argumentacyjnie, ale nie daje Ci bezpośredniej ochrony prawnej. Własna interpretacja działa inaczej. Jeżeli opiszesz stan faktyczny zgodnie z rzeczywistością i zastosujesz się do stanowiska organu, zyskujesz ochronę w swojej sprawie.
To szczególnie ważne przy nietypowych sytuacjach, takich jak zablokowane środki na giełdzie, nieudane transfery, brak dostępu do danych albo wątpliwości, czy środki rzeczywiście zostały oddane do dyspozycji podatnika.
Najważniejszy wniosek jest prosty: nie każda sytuacja powinna być rozliczana automatycznie według schematu „sprzedaż krypto do fiatów równa się przychód”. Jeżeli środki zostały wypłacone na rachunek bankowy, sytuacja jest dużo prostsza. Jeżeli jednak fiat widniał tylko na platformie, a Ty nie mogłeś go wypłacić, pojawia się argument, że nie było realnego przysporzenia. Podobnie przy utraconych kryptowalutach można rozważać ujęcie straty w kosztach, zwłaszcza jeśli da się udokumentować, że transfer nie dotarł do skutku.
W takich sprawach liczą się szczegóły, dokumenty i ostrożne podejście. Fiskus może mieć inne zdanie, ale to nie oznacza, że podatnik jest bez argumentów.