Sprawa Zondy (wcześniej Bitbay) to temat, który od dłuższego czasu wraca w pytaniach kierowanych do kancelarii. Wielu użytkowników, którzy stracili środki na tej giełdzie, zastanawia się, czy istnieje droga prawna pozwalająca na ich odzyskanie i czy warto skorzystać ze wsparcia kancelarii w prowadzeniu indywidualnej sprawy. W tym wpisie przedstawiam stanowisko, które choć może być rozczarowujące – jest moim zdaniem najuczciwsze wobec osób poszkodowanych. Co zrobić w kwestii Zondy i środków, które na niej miałeś? Dowiedz się więcej na ten temat właśnie tutaj.
Odpowiedź jest prosta i nie chcę owijać tego w bawełnę: w obecnym kształcie sprawy nie widzę sensu korzystania z usług jakiejkolwiek kancelarii. To nie jest moment, w którym indywidualne reprezentowanie poszkodowanego przez prawnika zmienia cokolwiek w dynamice postępowania. Sprawa jest na etapie, na którym kluczową rolę odgrywają organy ścigania, a Twoja rola jako użytkownika sprowadza się przede wszystkim do dostarczenia organom odpowiednio udokumentowanego materiału dowodowego. To, co realnie możesz zrobić, to złożyć zawiadomienie bezpośrednio do prokuratury w Katowicach. To właśnie tam koncentruje się postępowanie i to tam trafiają zawiadomienia od poszkodowanych użytkowników.
Musisz mieć świadomość, że tego typu sprawy trwają bardzo długo. To nie są tygodnie ani miesiące – to są lata. Po drugiej stronie z całą pewnością pojawi się linia obrony, która będzie próbowała przesunąć ciężar sprawy z prawa karnego na prawo cywilne. Argumentacja będzie szła w kierunku tego, że:
Żeby organy ścigania mogły rzeczowo odpowiedzieć na te argumenty i zbadać sprawę do końca, będą potrzebowały konkretnych materiałów kryptowalutowych. Chodzi o historię transakcji – dane o tym, którzy użytkownicy i kiedy wpłacali kryptowaluty na Zondę (wcześniej Bitbay), jakie kwoty, jak wyglądało wyjście tych środków, gdzie i kiedy były zlecane wypłaty oraz czy firma w ogóle mogła prowadzić działalność w takim modelu, w jakim ją prowadziła.
Najważniejszy wątek, który będzie badany w toku postępowania, dotyczy momentu utraty seedów do bitcoinów. Pytanie brzmi: czy w chwili, gdy firma utraciła dostęp do tych środków kilka lat temu, nie powinna była poinformować swoich użytkowników? To jest pytanie absolutnie kluczowe, bo od niego zależy ocena prawnokarna całej sprawy. Gdyby firma wtedy poinformowała użytkowników o utracie seedów, sytuacja byłaby dziś zupełnie inna. Mielibyśmy do czynienia z klasycznym scenariuszem niewypłacalności – należałoby złożyć wniosek o ogłoszenie upadłości i prowadzić sprawę w reżimie prawa upadłościowego. Krzywda użytkowników wciąż istniałaby, ale pole do badania odpowiedzialności karnej byłoby znacząco ograniczone. Tymczasem w sprawie Zondy badany będzie scenariusz odwrotny: czy firma, mimo świadomości problemu, prowadziła działalność dalej, robiła onboarding nowych klientów i przyjmowała nowe środki od ludzi. Jeżeli organy ustalą, że tak właśnie było, otwiera to dyskusję o świadomym wprowadzaniu w błąd kolejnych użytkowników – a to już jest scenariusz karny.
Kwestia, której nie można pominąć: przy przestępstwie oszustwa zamiar sprawcy musi być bezpośredni. To nie wystarczy ustalić, że firma postępowała nieostrożnie albo niegospodarnie. Trzeba wykazać, że konkretne osoby w konkretnym momencie miały świadomość, że wprowadzają użytkowników w błąd, i mimo to świadomie przyjmowały od nich kolejne środki.
To jest dokładnie ten element, który czyni sprawę długotrwałą i niepewną co do wyniku. Nie twierdzę, że ktokolwiek w tej sprawie na pewno popełnił oszustwo – to ustalą organy. Sygnalizuję natomiast, że udowodnienie zamiaru bezpośredniego jest jednym z najtrudniejszych zadań w procesie karnym i właśnie z tego powodu dynamika tego typu spraw jest tak rozciągnięta w czasie.
Najważniejsza praktyczna część tego wpisu. Jeżeli czujesz się oszukany w sprawie Zondy, zgromadź samodzielnie cały dostępny materiał dotyczący Twojego konta. Najlepiej, jeśli masz:
To są dokładnie te materiały, które powinieneś załączyć do zawiadomienia kierowanego do prokuratury w Katowicach. Im pełniejszy będzie obraz Twojej historii na giełdzie, tym łatwiej będzie organom zrekonstruować zachowanie podmiotu i ocenić jego kontekst prawnokarny.
Wiem, że to nie jest odpowiedź, której wielu poszkodowanych chciałoby usłyszeć. Łatwiej byłoby napisać, że kancelaria wszystko załatwi, że mamy procedurę i że za odpowiednią opłatą sprawa zostanie poprowadzona. Ale to byłoby nieuczciwe. Na obecnym etapie najuczciwsze, co mogę powiedzieć, to to, że Twoja sprawa toczy się w prokuraturze w Katowicach, że potrwa lata i że Twoim realnym wkładem jest dostarczenie organom kompletnego materiału dowodowego z Twojego konta.
Jeżeli na późniejszym etapie sprawa wejdzie w fazę, w której indywidualna reprezentacja prawna będzie miała sens – będę o tym informował. Na ten moment najwięcej dobrego, co mogę dla Ciebie zrobić jako prawnik, to powiedzieć Ci wprost, gdzie nie warto inwestować pieniędzy w pomoc prawną.