Rynek kryptowalut w Polsce wciąż znajduje się pod lupą organów ścigania i sądów. Choć branża dynamicznie się rozwija, nadal towarzyszy jej duża doza nieufności ze strony państwowych instytucji. Chociaż ten trend zaczyna się nieco przełamywać razem z licznymi dyskusjami wokół polskiej Ustawy o rynku krypto. Stanowi ona zresztą kolejny krok w zakresie Rozporządzenia MiCA i zezwoleń na działalność. Ponadto pojawiają się kolejne postanowienia sądów, które pokazują, jak interpretowane są zachowania uczestników rynku. W tym artykule przyglądam się jednemu z takich dokumentów – krótkiemu, ale niezwykle ciekawemu, które zapadło w sprawie dotyczącej zatrzymania dowodów rzeczowych. Sprawa dotyczyła rozpoznania zażalenia na decyzję prokuratora i zakończyła się w sposób dość typowy – pierwsze zażalenie zostało oddalone. Jednak tym, co naprawdę zwraca uwagę, jest uzasadnienie sądu, które porusza wątki wykraczające poza samą procedurę. Więcej jednak dowiesz się w dalszej części wpisu.
Sąd bardzo wyraźnie podkreślił, że to, co powiesz w trakcie składania zeznań, może zostać użyte na niekorzyść. Jeżeli wprost przyznasz, że miałeś podejrzenia co do transakcji, organy potraktują to jako dowód, że świadomie uczestniczyłeś w ryzykownej operacji. Jak stwierdzono w uzasadnieniu, że jeżeli ma jednak jakieś uzasadnione podejrzenie, a przynajmniej mieć je powinien – to nie powinien świadczyć takich usług. W praktyce oznacza to, że nawet wypowiedzi złożone w dobrej wierze, mające wyjaśnić okoliczności sprawy, mogą zostać zinterpretowane jako potwierdzenie świadomości ryzyka.
W uzasadnieniu znalazł się również fragment, który budzi poważne wątpliwości. Sąd wskazał, że skarżący czyli obywatel Ukrainy, czasowo przebywający w Polsce – powinien szczególnie unikać świadczenia usług pośrednictwa przy zakupie kryptowalut. Powód? W ocenie sądu w uproszczeniu: „w handlu kryptowalutami zbyt często dochodzi do różnego rodzaju przekrętów”.To wyjątkowo kontrowersyjne podejście, bo odnosi się bezpośrednio do obywatelstwa jako elementu oceny ryzyka, choć narodowość nie powinna mieć żadnego znaczenia w analizie legalności działań.
Na końcu uzasadnienia pojawia się sugestia, że pośrednik, który nie otrzymał zapłaty za transakcję kryptowalutową, może dochodzić roszczeń w postępowaniu cywilnym. W praktyce jednak szanse na odzyskanie środków tą drogą są minimalne – sądy cywilne w takich sprawach często oddalają powództwa z powodu braku jednoznacznych dowodów. To raczej formalne wskazanie możliwości niż realny sposób na odzyskanie pieniędzy.
Choć samo postanowienie nie jest przełomowe – pierwsze zażalenie zostało po prostu oddalone – jego uzasadnienie dostarcza cennej wiedzy. Pokazuje, jak sądy oceniają osoby działające na rynku kryptowalut, jak duże znaczenie mogą przypisać własnym słowom składającego zeznania i jak w wyjątkowych przypadkach mogą odwoływać się do kryteriów pozaprawnych, takich jak obywatelstwo.
To ważny sygnał dla wszystkich, którzy działają w branży zarówno przedsiębiorców, jak i pośredników. W kontaktach z organami ścigania warto działać ostrożnie, świadomie i z odpowiednim wsparciem prawnym, aby nie dostarczyć argumentów, które mogą zostać użyte na naszą niekorzyść.