Dyskusja o przestępstwach z wykorzystaniem kryptowalut coraz częściej schodzi z poziomu teorii na poziom bardzo konkretnych problemów operacyjnych. Widać to wyraźnie po rozmowach prowadzonych z udziałem przedstawicieli firm technologicznych współpracujących z organami ścigania, ale też po samych posiedzeniach zespołów parlamentarnych poświęconych cyberprzestępczości. Jedno jest pewne. Nowoczesne narzędzia technologiczne istnieją i są coraz lepsze, ale ich skuteczność w praktyce zależy od znacznie większej liczby czynników niż sam zakup oprogramowania.
Wbrew obiegowej opinii polskie organy ścigania nie są technologicznie zacofane. W obszarze cyberprzestępczości, w tym przestępstw związanych z kryptoaktywami, wiedza i poziom merytoryczny funkcjonariuszy często stoją na bardzo wysokim poziomie. Problem zaczyna się gdzie indziej. Sam dostęp do zaawansowanych narzędzi analitycznych nie rozwiązuje sprawy, jeżeli brakuje spójnych procedur, odpowiedniej legislacji albo systemowych rozwiązań umożliwiających szybkie działanie. Bez tego nawet najlepsza technologia kończy się na wykonaniu czynności „dla procesu”, bez realnego efektu w postaci odzyskania środków lub skutecznego postawienia zarzutów.
W sprawach krypto czas ma fundamentalne znaczenie. Jeżeli środki trafiają do trudnych jurysdykcji, często poza Europą, realnym celem nie powinno być natychmiastowe „szukanie człowieka”, ale szybkie zamrożenie aktywów. Bez jasno określonego procesu, który to umożliwia, nawet trafna identyfikacja przepływów blockchainowych nie przekłada się na realny sukces postępowania. To właśnie na styku technologii, procedur i prawa najczęściej dochodzi do zatorów, które wykorzystują przestępcy.
Sztuczna inteligencja jest już wykorzystywana jako wsparcie pracy śledczych, ale nie w sposób, jaki często przedstawia się to w mediach. AI nie działa jako „czarna skrzynka”, która sama wskazuje winnych i generuje dowody. Jej rola polega raczej na przyspieszaniu analizy materiału. Przykładowo, przy setkach tysięcy maili czy dokumentów, system może podpowiadać te fragmenty, które z największym prawdopodobieństwem mają znaczenie dla sprawy. Ostateczna decyzja zawsze należy do człowieka, który ocenia dowody i przedstawia je w sądzie.
To ograniczenie ma znaczenie procesowe. Narzędzia AI nie mogą same w sobie stanowić dowodu, ale są coraz ważniejszym elementem zaplecza analitycznego w sprawach dotyczących kradzieży kryptowalut.
W dyskusji pojawia się też wątek regulacji MiCA (Markets in Crypto-Assets). Z perspektywy praktycznej problemem nie jest sam fakt regulacji, lecz to, czy przepisy rzeczywiście dają organom ścigania narzędzia adekwatne do skali przestępstw. Obecnie możliwa jest sytuacja, w której pranie pieniędzy przy użyciu kryptowalut, nawet na ogromną skalę, kwalifikowane jest w sposób prowadzący do relatywnie niskiego zagrożenia karą. Przy przestępstwach powiązanych z terroryzmem, narkotykami, handlem bronią czy wykorzystywaniem dzieci taka dysproporcja staje się systemowym problemem. W tym kontekście regulacje MiCA mogą odegrać realną rolę, o ile zostaną wdrożone w sposób proporcjonalny i funkcjonalny, a nie wyłącznie restrykcyjny wobec legalnych podmiotów.
Szczególnym wyzwaniem są tzw. money mules, czyli osoby pełniące rolę słupów. Bez odpowiednich narzędzi prawnych i sankcji działają one w warunkach niskiego ryzyka karnego, co czyni z nich idealne ogniwo w strukturach przestępczych. Zwiększenie presji prawnej na ten element łańcucha może mieć znacznie większy efekt odstraszający niż kolejne formalne obowiązki nakładane na legalnie działające firmy krypto.
Dla przedsiębiorców działających w branży kryptowalut ten obraz jest istotny z dwóch powodów. Po pierwsze, pokazuje, że skuteczność państwa w walce z przestępczością krypto zależy nie tylko od technologii, ale od prawa i procedur. Po drugie, uświadamia, jak ważne jest prawidłowe funkcjonowanie legalnych podmiotów w coraz bardziej regulowanym środowisku. MiCA, AML i współpraca z organami ścigania przestają być tematami teoretycznymi. Stają się elementem codziennego ryzyka operacyjnego, które wymaga świadomego podejścia i odpowiedniego zaplecza prawnego.